NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Zygmunt Bauman vs polscy męszczyźni

fot. K. Pacewicz / wikicommons
Nagonka na Zygmunta Baumana trwa w najlepsze od kilkudziesięciu lat. Do władz PRL-u i kadr akademickich dołączyli teraz męszczyźni z NOPU. Lekcja jest prosta: Polaku, nawet nie próbuj zostać oryginalnym i genialnym myślicielem, bo zostaniesz zadziobany!

Na tegorocznej Paradzie Równości grupa członków Narodowego Odrodzenia Polski rozwinęła transparent z hasłem „CHCEMY MĘSZCZYZN A NIE CIOTY”. Jest niemałym wyczynem w wypowiedzi składającej się z pięciu wyrazów popełnić dwa błędy: jeden ortograficzny i jeden fleksyjny. Trudno uznać to za przypadek – jedyne sensowne wytłumaczenie to całkowity brak kompetencji w zakresie korzystania z języka polskiego wśród członków NOP-u. Oczywiście, faszyzujących męszczyzn nikt nigdy o wysoki poziom intelektualny nie podejrzewał, tym razem jednak przez nikogo nie proszeni ujawnili się jako troglodyci.



To rzuca nowe światło na zajścia, które miały miejsce przed chwilą na wykładzie prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim, kiedy banda NOP-owców rozsiadła się w auli i uniemożliwiła prowadzenie wykładu; policja musiała wyprowadzić ich siłą.

Prawdopodobnie to przez brak wykształcenia męszczyźni nie zdają sobie sprawy, kim jest prof. Bauman: jedyny powszechnie znany i szanowany w świecie (żyjący) polski myśliciel, nagrodzony dwiema najbardziej prestiżowymi nagrodami dla intelektualistów: przyznawaną raz na trzy lata nagrodą im. Adorno (inni laureaci: Habermas, Goddard, Derrida, Butler) i nagrodą Księcia Asturii. Jego książki czytają studenci socjologii na całym świecie, a tezy o związkach nowoczesności z holocaustem oraz koncepcja płynnej nowoczesności do dziś prowokują płomienne dyskusje.

Po co o tym wspominam? Cierpimy w Polsce w ostatnim półwieczu na deficyt oryginalnych myślicieli i genialnych filozofów, dlatego też każdy jest na wagę złota, a szczególnie ktoś tej rangi co Zygmunt Bauman. Wydawałoby się zatem, że polscy patrioci powinni, z piersią dumnie wypiętą, w poczuciu ojczyźnianego obowiązku wspierać profesora.

Niestety jednak, jako lewicujący Żyd, Bauman ma w Polsce przechlapane. Najpierw pod wpływem antysemickiej nagonki wyrzucają go w 1968 toku z Uniwersytetu Warszawskiego. Następnie UW odmawia przyznania mu doktoratu honoris causa (Bauman otrzymuje w końcu doktorat od Uniwersytetu Karola w Pradze). Na koniec zaś profesora męszczyźni wyzywają od czerwonej hołoty, chociaż tez Baumana nie sposób uznać za komunistyczne: przerwany wykład miał tytuł „Dylematy socjaldemokracji”!

Oczywiście, z męszczyznami z NOP-u nie ma co dyskutować, trzeba im po prostu zapewnić podstawową edukację. Bardziej martwi to, że zamiast wykorzystać powszechnie szanowanego Baumana do promowania Polski jako kraju płodnego intelektualnie i otwartego, Polacy od kilkudziesięciu lat rzucają mu kłody pod nogi. Podobnie jak w przypadku Gombrowicza, lekcja okazuje się prosta: w Polsce bardziej się opłaca być nudziarzem lub pochlebczym przeciętniakiem niż wybitnym i oryginalnym myślicielem czy twórcą.

A na ironię zakrawa fakt, że polscy patrioci wytykają Baumanowi członkostwo w komunistycznym NKWD 60 lat temu, chociaż wcale im nie przeszkadzało, że emerytowany już papież Benedykt XVI parę lat wcześniej służył w nazistowskiej armii.



***
Drodzy czytelnicy i czytelniczki, to mój pierwszy wpis na tym blogu. Więcej o mnie można przeczytać TUTAJ. Postaram się wzbogacić tę blogosferę o zdecydowanie krytyczny, ale nigdy cyniczny punkt widzenia. Pozdrawiam!
Trwa ładowanie komentarzy...